Ciąg dalszy...
-Skarbie nic się nie dzieje... Wszystko jest okey. Chciałem ci zrobić prezent.-powiedział i otworzył jakieś pudełko. W pudełku był śliczny naszyjnik a na nim zawieszona obrączka z napisem "Kocham cię mój skarbie" - Jak będę musiał wyjechać założę Ci go na palec i zostaniesz moją żoną -uśmiechnął się do mnie i założył mi naszyjnik na szyje.
-Ale Luke nie mogę go przyjąć bo ja dla ciebie nic nie mam- ze smutną miną powiedziałam mu.
- Ty jesteś dla mnie prezentem. Kocham cię. Gdy skończysz osiemnaście lat i dalej będziesz mnie kochac ożenimy się i zamieszkamy razem-powiedział.
-A twoja kariera?Chłopaki? Co z nimi?
- W dalszym ciągu będę śpiewać i grać w zespole. Nikt ani nic nas nie rozłączy. Nie martw się o to.
Przytuliłam go i poszliśmy do sali. Po filmie poszliśmy na zakupy. Nigdy bym nie podejrzewała, że są tacy wybredni. Byliśmy na zakupach aż 5 godzin. Koło godziny 18-stej przyjechaliśmy do domu. Oficjalnie powiedzieliśmy rodzicom, że jesteśmy razem. Ucieszyli się lecz bali się, że będę cierpieć jak wyjadą. Po kolacji poszliśmy do pokoju. Zaczęliśmy śpiewać ich kawałki. Było bardzo fajnie. Gdy kładliśmy się spać Luke przyszedł do mnie do pokoju.
- Vika mam pewne rozwiązanie tego problemu. Wyjechała byś z nami do Australii.
-Ale Luke. Nie zostawie rodziców, oni nawet by się nie zgodzili.
- Porozmawiam z nimi. Śpiewała byś z nami na występach bo bardzo dobrze śpiewasz. Z chłopaki też tak myślą.Też by chcieli żebyś z nami pojechała.
-A szkoła przecież ja mam dopiero 16 lat!
- Będziesz chodziła do szkoły prywatnej.
- No nie wiem. Porozmawiaj z moimi rodzicami. A teraz chodźmy spać bo jestem zmęczona. Dobranoc.
- Dobranoc.- odpowiedział i szedł w stronę drzwi.
- Luke gdzie ty idziesz?
- Do siebie.
-Zostań tu.
Poszedł w stronę łóżka, położył się koło mnie i zasnął.
Rano jak się obudziłam nie było go koło mnie. Po myślałam że jest u chłopaków. Poszłam do pokoju Ashtona ale nikogo tam nie było, potem do Caluma a na sam koniec do Michaela. I tam byli.
- Siemka -powiedziałam
- Słonko chodź tu do mnie muszę ci coś powiedzieć.
Poszłam do niego, usiadłam mu na kolanach.
- Rozmawiałem z twoimi rodzicami.
- I co powiedzieli?
- Że.. możesz z nami wyjechać. Ale pod warunkiem, że będziesz codziennie dzwonic i przynajmnie raz na 2 tygodnie przyjeżdżała.
Ucieszyłam się bardzo i wszystkich przytuliłam.
-A i jeszcze jedno. Musimy już jutro wyjechać.
-Ale jak to? Tak szybko?
-Tak bo za niedługo szkoła ci się zacznie a my za tydzień mamy występ.
-A rodzice wiedzą?
-Tak idź do nich chcieli z tobą porozmawiać
Wyszłam z pokoju i poszłam do rodziców
- Słoneczko Luke nam już wszystko powiedział. Kochasz go?
-Tak mamo. Najbardziej na świecie!
-Więc jedź.
Przytuliłam ich i powiedziałam
-Kocham was. Będę do was dzwonić codziennie i jak tylko będzie się dało będę przyjeżdżać.
-Idź się juz pakować. -powiedziałam mama
Poszłam do swojego pokoju. Był tram już Luke z pustą walizką, zaczęłam sie pakować.
Pożegnanie było bardzo ciężkie. Płakałam ale Luke mnie pocieszał. Weszliśmy do samolotu i pojechaliśmy.
Lecieliśmy koło 11 godzin. Limuzyną pojechaliśmy do ich domu. Miałam pokój razem Luke'iem.
Rozpakowałam się i poszłam się odświeżyć. Wieczorem zjedliśmy kolację i wszyscy w piątkę zaczęlismy śpiewać. Około godziny 23 poszliśmy spać. Lecz nie mogłam zasnąć.
-Luke śpisz -cicho spytałam
- Nie śpię. Co się dzieję?
-Nie wiem nie mogę zasnąć. Zrób coś
- Chodź ze mną do kuchni.
Poszłam za nim a on przygotował mi gorącą czekoladę.
-To zawsze mi pomaga jak nie mogę spać
Wypiłam i poszliśmy do pokoju i od razu zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz